Historyczne punkty szczypiornistek w Hali 100-lecia Karcher Cracovia

Cracovia vs. AZS AWF Handball28 Wrocław 31:27 (12:13) 

19 stycznia 2020, 11 kolejka sezonu 2019/2020  

Pierwszy mecz rundy rewanżowej i od razu mecz podwyższonego ryzyka. Ryzyka sportowego. Przed sezonem było wiadomo, że o utrzymanie w I lidze będziemy walczyć z innym beniaminkami – Zgodą Ruda Śląska i AZS AWF Handball 28 Wrocław (i jeszcze z TS MKS San Jarosław). Pierwszy mecz we Wrocławiu układał się po naszej myśli do 46 min. Wtedy, przy stanie 19:16 dla Pasów, maszyna się zacięła i nie rzuciliśmy już żadnej bramki do końca meczu. To był ważny mecz i to mecz do wygrania. Porażka w pierwszym meczu siedziała dziewczynom w głowach. Inna sprawa to miejsce w tabeli i punkty potrzebne do awansu w klasyfikacji.

W takim klimacie zaczął się mecz z wrocławiankami, które lepiej weszły w mecz i objęły prowadzenie. W 10 min. Cracovia wychodzi na pierwsze prowadzenie, które powiększa do dwóch bramek. Mimo kilku szans na jego zwiększenie, sytuacja na boisku odwraca się na korzyść zespołu gości. Od 22 min. prowadzi Wrocław 2 bramkami a gdyby wykorzystał karnego byłoby więcej. Ale nie wykorzystał i na przerwę schodzimy tylko z jednobramkowym deficytem po udanej akcji „Lali” Świątek w ostatniej minucie tej połowy.

A druga połowa była już nasza. W 32 min. wychodzimy na prowadzenie, którego już nie oddamy do końca meczu. Ale nie było nudno. W 43 min. budujemy 4 bramkową przewagę, z której w 2 minuty zostaje 1 bramka (w tym czasie biegła kara Kasi „Glinki” Kawy).  Przez dziesięć minut zespoły grają bramka za bramkę aż w końcu Pasom udaje się odjechać na 3, potem 4 , potem na 5 bramek. Ostatnia bramka dla Wrocławia nic już nie zmienia. Druga wygrana jest faktem i uciekamy z ostatniego miejsca.

Ważna wygrana, ważna dla morale zespołu, który grał pod dużą presją. Gdyby nie proste, nie wymuszone własne błędy, ten mecz mógłby być wcześniej rozstrzygnięty. Takie błędy w ostatnim meczu ligowym w Rudzie Śląskiej, kosztowały nas porażką. W niedzielę mieliśmy jednak Milenę „Miśkę” Herman. Pierwsza połowa dyskretna ale w drugiej z 11 rzutów zrobiła 10 bramek, rzucając z bardzo trudnych pozycji a w jednej to nawet w zdumiewającej sytuacji po piłce od Oliwii Zgud na samo koło rywala (powiedzmy 0,01 metra od koła rywalek). W 2 połówce cały zespół zdobył 19 czyli „większą połowa” jest autorstwa Pani Kapitan. Na wynik zespołu składa się praca wszystkich zawodniczek. W swoim debiucie w Cracovii bardzo dobre zawody rozegrała w bramce Oliwia Wójcik-Zgud. Bardzo dobrze prowadziła grę Pasów Paulina Reichel dokładając w pakiecie 5 bramek. Swoje zrobiły Kasia Kawa, Justyna Staroń, Laura Świątek i Natalia Wojas. Cały zespół trzeba pochwalić za postawę w meczu ale szczególnie dobrze zagrał w obronie i jeżeli Wrocław utrzymywał się „przy grze” prawie do końca meczu, to zasługa ich kołowej Karoliny Łuszczyńskiej – 6 w klasyfikacji strzelczyń I ligi. Jeżeli Karolina nie rzucała bramek (w sumie 8 w meczu) to zarabiała karnego (9 dla Wrocławia). Jeżeli nie rzucała bramki i nie zarabiała karnego to wiązała obronę robiąc miejsce na skrzydle dla swojej koleżanki. (prawym skrzydle, lewego Wrocław w zasadzie nie miał).

 

Zasłużone zwycięstwo Cracovii, która była lepszym zespołem. Widać wyraźny postęp w jakości gry w stosunku do początku ligi. Pozostaje mieć nadzieję, że dziewczyny będą już grały na większym luzie i w pełni wykorzystają swój potencjał.

Następny mecz w niedzielę 16 lutego o 17-ej. Będziemy gościli wicelidera MTS Żory.

Zobaczcie zapis transmisji LIVE, przeprowadzonej przez naszą redakcję:

Zostaw Odpowiedź

thirteen − 6 =