Kibice Cracovii dla Papieża A.D. 2002

Przygotował go pan Lech Kołodziejczyk. Zapewne przy wydatnym wsparciu swojej żony. Za własne środki, zapewne z potrzeby serca. Był bowiem oddanym kibicem Cracovii, ale i jednym z nielicznych, o którym można powiedzieć z czystym sumieniem, że żył zgodnie z naukami papieża Polaka. 

Jak długi był ten transparent? To było solidne kilkanaście metrów. Stworzenie go w warunkach trzypokojowego skromnego mieszkanka w wielkopłytowym wieżowcu musiało być sporym wyzwaniem. Ale pan Lech należało pokolenia, które potrafiło sobie radzić.

Szybko znaleźli się kibice Pasów, którzy na uroczystą Mszę Świętą na krakowskich Błoniach podczas pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 2002, postanowili iść nie z najbliższą, ale za to z pasiacką rodziną. Te osoby rekrutowały się głównie z reaktywowanego wtedy Koła Sympatyków KS Cracovia i działającej ledwie pół roku nieformalnej grupy ultras Opravcy, zajmującej się oprawami meczów i mimo bardzo dwuznacznej nazwy, lansującej przede wszystkim pozytywny wizerunek Cracovii i podobne zachowania.

Wszyscy spotkali się wczesnym rankiem na stadionie przy ulicy Kałuży. Był to jeszcze nie okaleczony, ale już mocno wysłużony obiekt sportowy, na który w owym czasie mógł wejść każdy i kiedy tylko chciał. Całkowity brak dozoru, dziury w ogrodzeniu i uchylone bramy wręcz sprzyjały wizytom w tym niezwykłym miejscu o każdej porze dnia i nocy. Spacer po koronie pustego stadionu w środku tygodnia, po pracy, po szkole, przy okazji po prostu – ładował akumulatory lepiej, niż wizyta w rejonie ukrytego ponoć na Wawelu czakramu. Mówiło się nawet, że ten niezwykły kamień mocy ukryty jest właśnie na stadionie Pasów.

W tamtym dniu wrażenie elitarności tego miejsca było spotęgowane w sposób nie do opisania. Oto kilkunastoosobowa grupa w pasiastych koszulkach miała do wyłącznej dyspozycji obiekt, który gościł nie raz i nie dwa nawet kilkanaście tysięcy ludzi. Zaraz za jego ogrodzeniem stał… milionowy tłum! Nieprzeliczone rzesze pielgrzymów, którzy w piękny słoneczny sierpniowy dzień od rana gromadzili się na krakowskich Błoniach, by spotkać się z jednym z najważniejszych polaków w historii.

Transparent wykonany przez pana Lecha Kołodziejczyka, to był biały śliski materiał, z czerwonymi literami namalowanymi farbą, ułożonymi w hasło: OJCZE ŚWIĘTY – POZDRAWIA CIĘ TWOJA CRACOVIA. Na stadionie miał zostać zainstalowany na kilkunastu palikach, zwinięty, przeniesiony w docelowe miejsce przy alei Focha, dokładnie na wprost papieskiego ołtarza i tam rozwinięty.

Od razu powstał poważny problem techniczny. Przygotowane paliki były z bambusa, który z natury jest niezwykle twardy. Nawet przygotowane tapicerskie pinezki nie miały najmniejszej szansy wbić się w paliki na tyle głęboko, by utrzymać ogromny transparent. Tego dnia nie było jednak rzeczy niemożliwych. Szybko znalazł się gdzieś między ławkami spory kawałek drutu, który posłużył do stworzenia przenośnej konstrukcji. Jednak jej złożenie nie było możliwe, bo całość rozsypałaby się niechybnie przy ponownym rozwijaniu. Reperacja w tłumie pielgrzymów mogła okazać się niewykonalna…

Zapadła więc decyzja, że ze stadionu całość zostanie wyniesiona przez kilkanaście osób – każda przy jednym z bambusowych kijków, jak gigantyczna gąsienica, mierząca dobrych kilkanaście metrów! Tak też się stało. Niosący transparent budzili niemałe zainteresowanie, klucząc zatłoczoną aleją Focha, co chwilę słysząc głosy entuzjazmu innych kibiców z całej Polski, wśród których nie brakowało też okrzyków z tłumu, deklarujących przywiązanie do biało-czerwonej Cracovii. Tak transparent osiągnął swoją pozycję vis a vis ołtarza papieskiego, na granicy Błoń i alejek okalających je.

Tam trwał przez całą mszę z nadzieja, że papież Polak dostrzeże go i że sprawi mu choć przez chwilę przyjemność. Ale i przypominał wszystkim zebranym, że ludzie Cracovii dumni są z takiego kibica i pamiętają o nim. 

W trakcie mszy osoby przy kilkunastu drążkach, na których wisiała olbrzymia płachta, zmęczone – zmieniały się, choć zmienników nie było wielu. Był tak duży, że niemal wszyscy obecni na zbiórce od początku znaleźli swoje miejsce przy którejś z podpór płótna. Zaszczytne miejsce. Do dziś bowiem każdy z uczestników tamtej „akcji” nosi głęboko w sercu wspomnienia tamtych chwil, tamtej niezwyklej atmosfery, tamtej dumy, że oto stał się reprezentantem pasiastej społeczności w takim  miejscu, w takim czasie i pod takim szyldem. 

Po mszy na krakowskich Błoniach pan Lech zabrał swój transparent, który posłużył jeszcze potem do wykonania pamiątkowej fotografii na stadionie Pasów, zawiezionej na pamiątkę Ojcu Świętemu. 

Ale nie był to ostatni dzień, w którym przypominał o przywiązaniu kibiców Cracovii do Karola Wojtyły. Gdy papież zmarł, pan Lech Kołodziejczyk skorygował jego treść. Tym razem hasło głosiło – OJCZE ŚWIĘTY – ŻEGNA CIE TWOJA CRACOVIA.

Transparent zawisł na stadionie w czasie słynnej Mszy Pojednania, która była wielkim hołdem kibiców nie tylko Cracovii, ale całego środowiska sportowego, które odpowiedziało na zaproszenie klubu papieskiego i stawiło się przy ulicy Kałuży tak licznie, że wypełniło nie tylko trybuny stadionu, ale i jego murawę i kolarski tor, otaczający boisko. Było to wydarzenie bezprecedensowe w historii nie tylko krakowskiego ale i polskiego sportu, ponieważ obok sobie stanęli wtedy piłkarze, działacze i kibice przede wszystkim Cracovii i Wisły – kubów konkurujących na codzień i dalece zwaśnionych. Nie brakowało też jednak np. Hutnika Kraków i innych klubów – małych i wielkich – nie tylko z Krakowa, ale z całego kraju.

Lech Kołodziejczyk

Pan Lech Kołodziejczyk odszedł od nas w 2018 roku. W setną rocznicę urodzin Karola Wojtyły jesteśmy mu winni podziękowanie i pamięć. Za inicjatywę, która pozwoliła nam wszystkim poczuć się wspaniale nie tylko przez te kilka godzin w trakcie wizyty Ojca Świętego na Błoniach, ale przez wiele lat później. 

Zdjęcia, które zamieszczamy dla ilustracji tego tekstu, nigdy wcześniej nie były publikowane. Niech będą świadectwem tamtego dnia, niech odświeżą wspomnienia wyjątkowych pasiaków, którzy wzięli udział w tamtej inicjatywie. Niech będą dowodem oddania licznych kibiców Cracovii Janowi Pawłowi II. Im dedykuję ten tekst.

Craco  

Zostaw Odpowiedź

eleven − 2 =