Okokołomeczowo tekstowo: „Żydy, Żydy palą się!”

Nie milkną echa 197. Wielkich Derbów Krakowa.  Jak na Świętą Wojnę przystało – zagrywki taktyczne i wzajemne uszczypliwości rozpoczęły się już na kilka dni przed, a zakończyły kilka dni po samym punkcie kulminacyjnym – piłkarskim pojedynku pomiędzy „Białą Gwiazdą”, a „Pasami”. Nasza redakcja była w samym ogniu wydarzeń. „Pasiacka” kamera zarejestrowała najważniejsze wydarzenia (nie tylko te piłkarskie). Prosimy rozsiąść się wygodnie w fotelach i zapiąć pasy, żeby z wrażenia nikt z nich nie wyleciał! 

Runda pierwsza: Comarch vs Synerise  

„Ta firma to jest moim zdaniem porażka. Tam jest ponad 100 pracowników, u nas 6 tysięcy. U nas 200 milionów zysku, tam była strata. Mam 67 lat, 25 lat w biznesie, sprzedaję miliardy i stawianie mnie obok młodego człowieka, który dopiero zaczyna, nie jest w porządku.” – w swoim stylu rzucił w wywiadzie prof. Filipak. Riposta Królewskiego? „Różni znajomi, prezesi największych spółek na świecie, nauczyli mnie jednego: że ważna jest pokora. Mam szacunek dla pana Filipiaka za sukces biznesowy, naukowy i za to, co włożył do polskiej piłki. Różnica wiedzy i kapitału między panem Januszem i mną jest ogromna. Warto byłoby, gdyby podzielił się wiedzą którą posiada z młodszymi ludźmi […] Jeśli pomoże swoją wiedzą i doświadczeniem, niczego nie straci.”


W sumie pierwszy podtytuł miał w swojej nazwie zawierać słowo „rozgrzewka”, ale tego rozgrzewką nazwać  nie można. Kluby odważnie wyszły na „ring” i rozpoczęły od mocnych uderzeń. Tak, jakby na ten dzień szykowały się przez długi czas. Pojedynek programistów i ich firm na rynku dodawał pikanterii całemu wydarzeniu. Bo oto rywalizacja nie toczyła się tylko o względy piłkarskie i „około klubowe”, ale do tego wszystkiego dochodziła kasa. Gruba kasa. 

Runda druga: Stolarczyk odpowiada Probierzowi 

Na tą rundę kibice obu krakowskich klubów byli z kolei przygotowani. Słynący ze swoich ekscentrycznych konferencji szkoleniowiec „Pasów” rozpoczął prawym prostym – „W Wiśle trenerzy ciągle się zmieniają, dla mnie to już będą czwarte Derby”. Chwilę później przywalił jeszcze lewym sierpowym – „Basha chciał bardzo chętnie przejść do Cracovii”. Trener „Białej Gwiazdy” nie mógł pozostać dłużny. Podwójna garda –  „Jedyne czego się obawiam to gości. Nie chciałbym, żeby to święto zostało zepsute przez ich wybryki chuligańskie”, a później jeszcze szybki lewy prosty – „Cracovia ściągnęła w międzyczasie Janusza Gola, który miał trafić do nas, ale nie chcieliśmy tego zawodnika u siebie”. 

Wszyscy wiedzą, jak przez kibiców odbierane są zmiany barw klubowych zawodników. Siłę rażenia zwiększają transfery na linii klubów, lekko mówiąc, wzajemnie nieprzychylnych. Dlatego też nie bez powodu trenerzy zdecydowali się na taką linię argumentacyjną. Sami zainteresowani – Basha i Gol – wypowiedzieli się w tych kwestiach tuż po meczu. Środkowy pomocnik „Pasów” przyznał, że był w kontakcie z przedstawicielami Wisły, z kolei zawodnik Wisły zarzekał się, że dla Cracovii nigdy nie chciał grać. Swoją drogą – niesamowicie ciekawi nas skąd Wisła, znajdująca się na skraju przepaści, znalazłaby pieniądze na pensję ośmiokrotnego reprezentanta Polski, który w Cracovii zarabia 5% budżetu, czyli bagatela, 130 tys. zł/ miesięcznie. Z dziennikarskiego obowiązku – słowa Bashy prawdą nie były. Cracovia w okienku transferowym interesowała się również innym piłkarzem „Białej Gwiazdy” – Jesúsem Imazem, jednak ten odmówił zmiany barw koszulki na biało-czerwone pasy. 

Runda trzecia: Pojedynek na trybunach

To miały być Derby inne niż wszystkie również przez dokonującą się zmianę warty w Wiśle Kraków. Do ostatniego momentu wszyscy zastanawiali się, czy przy Reymonta podczas „Świętej Wojny” będzie prowadzony zorganizowany doping, którego po odmiennych poglądach z zarządem przy Reymonta zaprzestali. Kibice „Białej Gwiazdy” poinformowali jednak na kilka godzin przed spotkaniem: będziemy prowadzili doping. Fanatycy „Pasów” odetchnęli z ulgą. Z ul. Kałuży w radosnych okrzykach ku czci drugiej krakowskiej drużyny około godziny 15 wyruszył pasiasty pochód. Na uwagę zasługują sceny zaobserwowane tuż po dotarciu do bram stadionu Miejskiego. Kibice „Pasów”, którzy nie brali udziału w przemarszu przemieszczali się swobodnie- w pasiastym okryciu- między fanatykami „Białej Gwiazdy”. Nikt nikomu nie przypierdolił, wszystko w atmosferze wzajemnego szacunku. Zdajemy sobie sprawę, że duży (a nawet główny) wpływ na takie zachowanie miała ogromna ilość otaczających wydarzenie policjantów i każda, nawet najmniejsza próba zaczepki skończyłaby się na poczęstowaniu porcją gazu, jednak zachowanie wydawało nam się tak piękne, niespotykane, ale zarazem zupełnie normalne, że musieliśmy o tym wspomnieć.

Przed kołowrotkami dzielącymi od wejścia na stadion z ust osób decyzyjnych padł jasny przekaz: „Dopóki nie wpuszczą wszystkich flag – nie wchodzimy”. Wpuścili. Przemknęła się również jedna z gatunku tych „zakazanych” wcześniej przez władze Wisły. Nie wpuścili natomiast… pelerynek przeciwdeszczowych! Kibice „Pasów” – znani ze swojej bogatej twórczości podczas wyjazdowych meczów derbowych

tym razem zostali powstrzymani przez ochronę, która wydała jasny komunikat: „nie wpuszczać z pelerynami – stadion jest przecież… zadaszony.” Aż strach pomyśleć co byłoby, gdyby z nieba zaczął padać deszcz, a wiejący wiatr skierowałby krople na kibiców – rozumiemy, że panowie ochroniarze przynieśliby pozostawione przed wejściem pelerynki i dostarczyliby każdemu do ręki. Aha, zapomnielibyśmy – z racami problemu nie było.

Runda czwarta: Wisła wygrywa na punkty

Spełnił się najczarniejszy sen kibiców „Pasów”. Legenda Wisły – Kuba Błaszczykowski strzelił w derbach. W dodatku podwyższył tym samym prowadzenie „Białej Gwiazdy” na 3:0.  Jak dobrze, że nasz zarząd w zimowym okienku transferowym pomyślał o przygotowaniu mentalnym zawodników. Andrea Hanca. Słowa w tym wypadku są zbędne:

Po takiej reprymendzie nie wypadało nie rzucić się do odrabiania strat. I gdy gospodarze zamroczeni po dwóch ciosach słaniali się już na nogach, a Cracovia miała coraz lepszą okazję do posłania przeciwnika na łopatki rozbrzmiał gong oznajmiający koniec spotkania. W czwartej rundzie Wisła wygrała na punkty. 

Runda piąta: Oddajcie nasze grzejniki! 

Medialna nagonka pomeczowa skupiła się głównie na kaloryferach, które miały posłużyć jako przedmioty do rozbi… tfu, to znaczy oczywiście do wystukiwania rytmu przyśpiewki:

(Nieprzypadkowo rozpoczynając od płotu dzielącego sektor gości…)  „Święta Wojna” już taka jest, że wyjazdowicze często upodobają sobie różne części ze stadionowych toalet. Nie inaczej było na Derbach przy Kałuży – całą sytuację znakomicie podsumował na twitterze Maciek Serdak.

Runda szósta: „Żydy, żydy palą się!”

Gdy większość powoli zamykała rozdział pt. „197. Wielkie Derby Krakowa” nagle uaktywniła się pasiasta część Twittera. Zmasowany atak został skierowany na kibiców „Białej Gwiazdy”, a jego ostrza dosięgły najbardziej wiceprzewodniczącego rady nadzorczej Wisły Kraków SSA – wspomnianego wcześniej Jarosława Królewskiego. Temat przewodni? Antysemityzm. Ale po kolei.

Poniedziałek. Pasjonaci na twitterze:

Tutaj Oryginalny Twett

i odpowiedź członka rady nadzorczej Wisła Kraków SSA – Jarosława Królewskiego:

Oszczędzimy Wam czasu. Nie macie czego szukać na Twitterze. Prezes firmy Synerise, po tym jak sytuacja się z czasem rozwinęła (próbując ratować swój wizerunek) usunął powyższego tweeta. Ale wracając do sedna, cała sytuacja dopiero się rozwijała. P. Królewski oddając hołd trybunie „C” i pisząc, że to z pewnością nie ostatni film pokazujący zachowanie tej trybuny, niejako przewidział przyszłość.

Tutaj Oryginalny Twett

Niby nic nowego, przecież takie przyśpiewki jak: „Śpiewają miasta, śpiewają wioski: największą k*** jest klub żydowski”, „j*** Żydów, s***, Wisełka” i „Zawsze nad wami, p*** Żydami” przez kibiców Wisły są śpiewane już od jakiegoś czasu…

Jednak teraz, przy obecności na trybunie „C” wiceprzewodniczącego rady nadzorczej i jego „hołdzie” dla tej trybuny, siła rażenia uderza nie ze zdwojoną, ale z potrojoną mocą. Na reakcję mediów nie trzeba było długo czekać.  Nie ma co się oszukiwać – film przez dodane materiały z obozów koncentracyjnych został mocno podrasowany, ale w dalszym ciągu prezentował antysemickie – niedozwolone na stadionach zachowanie na bazie dokumentalnych w końcu ujęć.

Kibice „Białej Gwiazdy” mocno sprzeciwiali się takiej narracji: „Przecież sami się tak nazwali, a teraz płaczą!” Warto zatem przypomnieć genezę. „Używanie żydowskiej symboliki wynika głównie z dumy postawy Cracovii w czasach szalejącego antysemityzmu. Kibice kierujący się tym powodem chcą pokazać, że to określenie powstało dlatego, że Cracovia była otwarta na Żydów w czasie gdy inni odmawiali im praw”. Jak czytamy dalej na WikiPasy.pl: „Należy tu zaznaczyć, że akceptacja żydowskiej symboliki przez kibiców Cracovii nie oznacza zgody dla kogokolwiek z zewnątrz by nazywać Żydami fanów Pasów. Warto przypomnieć kolejność: najpierw pojawiły się używane przez kibiców innych klubów jako wyzwiska określenia „Żydzi”, a dopiero reakcją na nie jest przyswojenie sobie ich przez sympatyków biało-czerwonych. Nie może to być zatem usprawiedliwieniem dla czyjegokolwiek antysemityzmu. Jeśli ktoś wypowiada obraźliwe słowa pod adresem Żydów to obraża Żydów, nie kibiców Cracovii.” Kibice Wisły już używając określenia „Żydzi” jako przezwiska określają gorszość nacji Żydowskiej co w samej podstawie jest antysemityzmem. Więcej dodawać nie trzeba. 

Królewski przyjął wszystko na klatę – W ramach zadośćuczynienia za zachowanie kibiców zaoferował 50 tys. na Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

Tutaj oryginalny Twett

Nie nam oceniać, czy było to przekupstwo, czy też nie. Nie możemy jednak zgodzić się z pierwszym zdaniem ww. tweeta. Dla niezorientowanych ekspresowa lekcja historii: 

  • 1921r. – statut Wisły: członkiem klubu nie mogą być nie-Polacy.
  • 1924r. – na meczu z Cracovią działacze Wisły krzyczą „precz z Żydami, bić Żyda”.
  • 1938r. – Wisła forsuje paragraf aryjski w sporcie: wyrzucenie z PZPN piłkarzy, działaczy i klubów żydowskich.

Jeszcze tego samego wieczora Wisła Kraków wydała oświadczenie, w którym można przeczytać:

„Udostępniony w mediach społecznościowych film stanowi manipulację, godząc w dobre imię Wisły Kraków. Niedopuszczalne, naganne i nieprzemyślane zachowanie części kibiców naszego Klubu było odpowiedzią, niebędącą częścią zorganizowanego dopingu, na prowokację ze strony fanów Cracovii, którzy mimo braku zgody ze strony organizatorów niedzielnego meczu wnieśli i wyeksponowali flagę odnoszącą się do grupy chuligańskiej „Jude Gang”. Następnie użyli zakazanej i niebezpiecznej pirotechniki, równocześnie podpalając wniesione na stadion materiały i demolując stadion przy Reymonta.” 

Ciężko jednak zgodzić się ze stwierdzeniem, że nie była to część zorganizowanego dopingu. No chyba, że uznamy osoby znajdujące się na „gnieździe” jako przypadkowych fanatyków, którzy wykupili bilety akurat na te miejsca i nie mają w zamiarze wznoszenia jakiejkolwiek formy okrzyków. 

Mamy szczerą nadzieję, że cała akcja zmusi do refleksji kibiców „Białej Gwiazdy”. Pragniemy zaznaczyć, że nie popieramy jakiejkolwiek formy bandytyzmu na stadionach.

Runda szósta: Profilaktyka zamiast leku

„Gdy emocje już opadną… jak po wielkiej bitwie kurz” śpiewa Grzegorz Markowski. W Ekstraklasowej rzeczywistości należałoby dodać: pozostaje czekać na kary Komisji Ligi. Crème de la crème, wisienka na torcie całej „Świętej Wojny”. No i tak. Po raz kolejny nie rozczarowaliśmy się – Komisja Ligi stanęła na wysokości zadania i wyrzuciła kibiców ze stadionu. Dwa najbliższe spotkania derbowe przy Reymonta bez kibiców Cracovii. Sektor określany mianem „sektora dopingującego” na Wiśle czyli sektor „C” zamknięty na najbliższe spotkanie (choć w zawieszeniu!). To jest to czego oczekiwaliśmy. Zamknięcia trybun. Od teraz możemy być spokojni – następne Derby z udziałem kibiców gości odbędą się w pełnym pokoju… 

Ale taki przecież urok tej naszej „Świętej Wojny”. 

autor: Konrad Kaczmarczyk. 


Zostaw Odpowiedź

8 + 3 =