Pasiaste serce angielskiego pułkownika

Z pewnością bardzo ważnym wydarzeniem pierwszych lat działalności naszego Klubu, jest pojawienie się w Krakowie Williama Benjamina Caldera. Przyczyny jego przyjazdu do Galicji nie są do końca wyjaśnione, sam Anglik twierdził, że jego celem było nauczanie języka angielskiego w słynnej szkole języków obcych Maximiliana Berlitza. Jednak niektóre źródła wskazują, że pułk. Calder był szpiegiem Jego Królewskiej Mości, infiltrującym stan Armii Austrio – Węgierskiej w Twierdzy Kraków, oraz urzędnikiem Banku Angielskiego w Krakowie. Nie ulega natomiast wątpliwości, że Calder, jako znakomity zawodnik, trener, a także działacz niemalże ,,wyrył” swe nazwisko na kartach pięknej historii naszego Klubu.

William Benjamin Calder / foto: wikipasy.pl

Przygoda angielskiego dżentelmena z Cracovią rozpoczyna się w roku 1908, kiedy to pomimo sceptycznego nastawienia Józefa Lustgartena, postanowiono dać mu szansę treningów z zespołem. Decyzja okazała się ,,strzałem w dziesiątkę”. Calder bowiem w odróżnieniu od innych zagranicznych zawodników starających się o angaż w Cracovii, wykazywał naprawdę duże umiejętności piłkarskie. Z pewnością był to skutek tego, że piłkarskie szlify zdobywał w swojej ojczyźnie grywając w Arsenalu lub Fulhamie. Równie trafną decyzją było umieszczenie go na pozycji prawego obrońcy, chociaż Anglik początkowo chciał grać jako napastnik.

O świetnych występach naszego defensora świadczą ówczesne relacje z zawodów piłkarskich: ,,po wyrównaniu punktów „Pogoń” przypuściła jeszcze kilka ataków na bramkę Krakowian, jednak bezskutecznie, bo obaj obrońcy, pp. Calder i Jachieć, odparli każdy atak, a Match zakończył się wynikiem 1:1”, (zresztą mecz ten, rozegrany 26 kwietnia 1908 uważany jest za debiut Caldera w ,,Pasach”) oraz relacja z meczu we Lwowie pomiędzy lokalną Pogonią, a Cracovią:  ,,napady na bramkę, częste i nieraz skombinowane bez zarzutu, po stronie krakowskiej udaremnia zwykle już para obrońców-olbrzymów (z których zwłaszcza techniką kopania zdumiewa Anglik Calder)”.

Za sprawą osobistej znajomości Caldera z angielskim zawodnikiem Sportowego Klubu Opawskiego, Cracovia po raz pierwszy rozegrała swój międzynarodowy mecz, co więcej był to pierwszy międzynarodowy mecz w historii polskiej piłki nożnej, rezultat niestety 4:2 dla Sportowego Klubu Opawskiego, pamiętać należy jednak o tym, że ,,Pasy” w skutek nieszczęśliwego wypadku grały w dziesięciu i to już dwie godziny po przemierzeniu niemalże 200 kilometrów. Okazja do rewanżu nadarzyła się niespełna trzy tygodnie później. W meczu rewanżowym Cracovia pokazała pełnie swoich możliwości, ogrywając oponentów aż 5:2, a bramkę pieczętującą zwycięstwo zdobył nasz angielski zawodnik i prawdopodobnie była to jedyna bramka, jaką Calder zdobył w naszych barwach.  Oprócz tego, że Anglik wyróżniał się jako znakomity piłkarz to był także pierwszym w historii trenerem naszego Klubu. W Galicji wieść o profesjonalnych treningach prowadzonych przez Anglika odbiła się szerokim echem, dziennik ,,Czas” z 14 lutego 1908 tak relacjonował przygotowania ,,Pasów” do wiosennych zawodów: ,,treningiem kierować ma znany sportsman i footballista p. Calder, w którym Cracovia zyskała nie tylko fachową siłę, ale i pierwszorzędnego gracza”. Treningi pod wodzą Williama Caldera odbywały się regularnie trzy razy w ciągu tygodnia w środę, sobotę oraz niedzielę.

Oprócz umiejętności czysto technicznych Anglik uczył krakowian także umiejętności ustawiania się, gry zespołowej oraz tak zwanego ,,piłkarskiego cwaniactwa”.  Jego zaangażowanie w rozwój krakowskiego futbolu było na tyle duże, że ,,po godzinach” organizował w swoim mieszkaniu spotkania z zawodnikami, które tak wspomina Józef Lustgarten: ,,Niezapomniane będą dla graczy poniedziałkowe wieczory w mieszkaniu bardzo słabo mówiącego po polsku Anglika, który zbierał u siebie członków drużyny celem omówienia zarówno spraw technicznych, jak i kwestii Klub obchodzących”.  Czas pobytu Williama Caldera w Krakowie wiąże się także ze znacznym rozwojem naszego Klubu pod względem organizacyjnym. Wzorem brytyjskich drużyn wiosną 1908 roku opracowano herb Cracovii, który praktycznie w niezmiennej formie funkcjonuje po dzień dzisiejszy, a jednym z jego autorów jest właśnie William Calder.  Jesienią tego samego roku został opracowany również projekt statutu Klubu, zaczęto wydawać legitymacje członkowskie, a także wynajęto klubowy lokal.

Bezsprzeczną zasługą anglika było także pozyskanie dla Cracovii pierwszego sponsora – Aleksandra Wodzickiego, którego dzieci uczyły się u Caldera. Anglik dzięki swojej ogromnej wiedzy piłkarskiej wcielał się czasem w rolę sędziego, jak np.: podczas meczu pomiędzy Cracovią, a Wisłą Kraków, który został rozegrany 18 października 1908 roku, ,,Pasy” wygrały ze swoją lokalną rywalką 3:1. Angielski ekspert futbolu wyjechał spod Grodu Kraka w 1911 do Warszawy, gdzie przyczynił się do powstania lokalnej Polonii, a także rozwoju tamtejszego futbolu. Niestety informacji o dalszej jego działalności sportowej praktycznie nie ma. Natomiast w relacjach Stanisława Karpińskiego, czy Edwarda Raczyńskiego Calder pojawia się już jako pułkownik, czy dowódca eskadry, jednak zawsze pozytywnie wypowiadający się o Polsce i Cracovii.

Przygoda Williama Caldera z naszym Klubem dobitnie pokazuje, że Cracovia od samego początku, po dziś dzień jest klubem otwartym na różne narodowości, rasy, religie, a jedynym warunkiem bycia częściom najstarszego Klubu piłkarskiego w Polsce jest zaangażowanie oraz umiejętności czysto sportowe. Pomimo krótkiego pobytu w Krakowie, Anglik zapisał się na kartach historii Naszego Klubu, jako znakomity znawca piłki nożnej, a także oddany działacz. Trafni jego działalność opisuje Józef Lustgarten ,,Stwierdzić trzeba, że mieliśmy szczęście do cudzoziemców. Calder […] nie tylko nauczyli nas wiele, ale trudno uwierzyć, jak przywiązali się do klubu i jak byli mu oddani”.   

Z dostępnych źródeł wynika, że William Benjamin Calder rozegrał dla Cracovii łącznie 47 meczów, strzelając w nich 1 bramkę (sezony 1908 – 1911). Co ciekawe zdobyta przez angielskiego zawodnika bramka w meczu z klubem z Opawy wydaje się być troszkę przypadkowa, jak relacjonuje dziennik ,,Czas” z 15 czerwca 1908: ,,P. Calder znakomity jak zawsze back, umiał wykorzystać jeden moment, w którym pochwyciwszy piłkę, osłanianą przez innych, doprowadził ją pod bramkę białych i scentrował tak szczęśliwie, że piłka wpadła wprost w bramkę. Był to ostatni punkt zdobytydla Krakowa”. 

Temat opracował: Jakub Styrna

William Calder – pierwszy z lewej

Zostaw Odpowiedź

two × four =