Pestka wysłany na urlop

Kamil Pestka to ciągle gorący kartofel dla trenera Probierza. Po doskonałym debiucie i serii niezłych występów w pierwszej drużynie – tak dobrych, że wywołały one zainteresowanie debiutantem poważnych klubów Europy zachodniej – piłkarz zniknął z kadry Cracovii, by w końcu trafić na wypożyczenie do… pierwszoligowego Chrobrego Głogów.

Dało to co prawda szansę na występy Kamila w Mistrzostwach Europy młodzieżowców, podczas których znowu pokazał on ogromny potencjał, grając jak równy z równym przeciwko rówieśnikom, których wartość rynkowa przekracza wielokrotnie wartość Kamila Pestki. Jednak po powrocie do Cracovii nadal nie udało się odbudować jego choćby początkowej dyspozycji do gry w pierwszym składzie Pasów i wkomponować w drużyne.

Na domiar złego, w ciągu trzech ligowych kolejek en młody piłkarz dostał dwa kolejne potężne ciosy. W drugiej kolejce trener zafundował mu 31 upokarzających minut na pozycji, na której nie wcześniej nie grał nawet w sparingowych meczach, co zaowocowało kolejnym słabym występem i szybką zmianą. Trener przyznał się do błędu już na pomeczowej konferencji prasowej: „Trzeba przyznać, że to jest mój błąd, wystawiając Pestkę na lewej pomocy i to jako młodzieżowca, żeby ten środek zabezpieczyć nieco inaczej (…) Każdy trener robi błędy i to jest mój błąd”.

Drugi cios spadł na Kamila w meczu z Rakowem Częstochowa. W trzeciej kolejce Michal Sipl’ak – bezpośredni konkurent na nominalnej pozycji Pestki, doznał poważnego urazu ręki, co skutkować musiało zmianą. I tym razem Kamil mógł poczuć się fatalnie, ponieważ trener zarządził przemodelowanie ustawienia zespołu, a na boisko za obrońcę wysłał… napastnika Filipa Piszczka. Kibice śmiali się, że w hierarchii na pozycje lewego obrońcy Kamil jest za workiem skrzynką pomidorów i workiem ziemi grodowej postawionym na sztorc.

Michal Sipl’ak i Kamil Pestka

Podczas konferencji prasowej przed meczem Cracovii z Koroną Kielce, trener Probierz ogłosił kolejną – jak by nie patrzeć – sensacyjna informację. „Przemyśleliśmy to ze sztabem i zrobiliśmy chyba błąd, że po Mistrzostwach Europy od razu (Kamil – przy.red.) przyjechał na Słowenię i nie dostał urlopu, dlatego dzisiaj daliśmy mu tydzień urlopu, żeby wyjechał gdzieś i odpoczął od tego co jest, bo gdzieś tam to całe zamieszanie wokół niego też nie jest dobre”. To drugi błąd, do którego trener w kontekście tego utalentowanego młodzieżowca się oficjalnie przyznaje, w ciągu zaledwie (sic!) dwóch tygodni.

Jednocześnie trener kontruje krytyków: „Nie zgodzę się z opiniami, że ktoś kogoś nie lubi. Od razu doprecyzuję, bo akurat ten chłopak za mnie stawiał pierwsze kroki. Nie pozwolę sobie na to, żeby ktoś mnie obrażał”.

Już dziś wydaje się, że urlop dla piłkarza, po rozpoczęciu rozgrywek, po trzech ligowych i dwóch pucharowych meczach, okaże się błędem kolejnym na długiej liście. Jeśli tak nie będzie, to Kamil Pestka wróci do Cracovii i zacznie w niej odgrywać znaczącą rolę, podniesie swoją wartość dla klubu zarówno na boisku, jak i na rynku transferowym, czego serdecznie trenerowi, piłkarzowi i Cracovii życzę. Jeśli jednak tak nie będzie, Kamil Pestka powinien stać się dla trener Probierza i Cracovii jednym wielkim wyrzutem sumienia.

Zostaw Odpowiedź

2 × three =