Prezes Filipiak przed wznowieniem rozgrywek Ekstraklasy

Janusz Filipiak – prezes MKS Cracovia. Rozmowę prowadzi Robert Makowski z Pasjonatów.

Prezes MKS Cracovia – Janusz Filipiak

– Udało się wrócić do Polski panie prezesie, czy nadal w Szwajcarii?

– Wie pan, no wracam ósmego. Czyli nie będę na meczu pojutrze, ale potem już będę. 

– Szkoda…

– No szkoda. Ale to jest pierwszy możliwy termin, a poza tym ja mam większość biznesu Comarch, 70% – na zachodzie i tu mogę jeździć do klientów, a w Polsce to ciężko by było.

– Jasna sprawa. A pytania zacząłbym właśnie od Comarchu, ponieważ wyniki firmy wydają się całkiem obiecujące po tej pierwszej fazie pandemii, która mieliśmy w Polsce. Kibice zastanawiają się, na ile ta sytuacja przełoży się na Cracovię w kontekście wyniku sportowego. Czy to daje Cracovii jakąś przewagę, ale w aspekcie sportowym, nie tylko tym finansowym?

– Główna wiadomości jest taka, że trener/prezes Probierz przekazał zawodnikom, że jeżeli uda się awansować do pucharów to oddamy im te pieniądze, które zostały zatrzymane. Podkreślam, że myśmy zatrzymali te pieniądze – bo często jesteśmy obciążani – na bazie decyzji rady nadzorczej Ekstraklasy. Czyli wszystkie kluby wstrzymały i myśmy też wstrzymali. Natomiast teraz – bo tam kibice domagają się, żeby wysyłać do piłkarzy pozytywną atmosferę walki o cele – mają wyraźnie zakomunikowane, że jeżeli zakwalifikują się do pucharów, to oddamy im te pieniądze, które zostały wstrzymane. Nie chcieliśmy tego specjalnie puszczać w oświadczeniu do prasy, ale piłkarze mają to zakomunikowane. Tak więc jest to gest znaczący. To nie jest tak, że Comarch ma się dobrze, ale przychody Cracovii to jest gdzieś i z basenu i lodowiska, a to wszystko zostało zamknięte. Te wyniki Comarch, które pan zna, to jest za pierwszy kwartał kiedy nie było jeszcze korona – wirusa. W kwietniu nie chce powiedzieć że jest zapaść, ale też cudów nie ma – widać spowolnienie.  Z mojej strony – trzeba mądrze zarządzać tym całym kompleksem firm, tak żeby wyjsć suchą nogą z tego korona-wirusa. Jeszcze raz podkreślam – jeżeli kibice domagają się pierwszej czwórki – i słusznie, ja też chcę – lub pucharu Polski, to myśmy to  zamknęli tym wymaganiem przejściem do pucharów, bo to oznacza właśnie pierwszą trójkę lub Puchar Polski.

– No właśnie – bo jest też taki niepokój związany z tą całą sytuacją związaną z korona-wirusem i z obniżeniem poborów piłkarzy, że to może mieć jakiś negatywny wpływ na drużynę i widzę, że w sprytny sposób staracie się piłkarzy zmotywować.

– Właśnie panu mówię, juz nie ma (niepokoju – przyp.red), bo mają jasno zakomunikowane – to jest decyzja zarządu – że jak przejdą do pucharów to my oddamy im te zatrzymane pieniądze, plus oczywiście te bardzo wysokie premie, które były obiecane przed korona-wirusem. Te wysokie premie obiecane przed korona-wirusem to są na prawdę miliony, plus jeszcze oddamy im te pieniądze, które zostały zatrzymane  – de facto – nie naszą decyzją tylko decyzja rady nadzorczej Ekstraklasy. No co można więcej…

– Zgadza się. I to jest bardzo istotna i nowa informacja, że oprócz tych zamrożonych pieniędzy dostaną jeszcze te pieniądze – jakby ekstra – za wywalczony wynik, bo jednak tam z murawy jest do podniesienia parę milionów złotych.

Te premie, one są kolosalne jak na warunki polskie. Ja powiem, że za Puchar Polski my dostaniemy milion złotych i piłkarze jeszcze przed korona-wirusem mieli obiecane, że cały milion pójdzie do nich. 

– Można oczekiwać, że faktycznie piłkarze motywację bardzo silną. A co raportuje do pana trener Probierz, jeśli chodzi o formę samego zespołu. Czy tam są pozytywne sygnały?

– My codziennie rozmawiamy, wie pan, nawet dwa razy dziennie. Sygnały są pozytywne, w tym sensie że jeśli ktoś miał  kontuzję, nie ma nic na rezonansach. Chcemy żeby Datković został. Jednak. Trzeba go odbudować, w związku z tym – nie ukrywam – będziemy próbowali negocjować z nim nowy kontrakt, który mu się kończy. On rok nie grał, czyli jego wartość rynkowa jest niska. Jeżeli my go zatrzymamy, to musimy w niego dużo zainwestować, bo trzeba go odbudować. On nie wyjdzie na boisko teraz czy w lipcu. Musi przejść przez obóz letni i potem będzie powoli wchodził  do gry, bo nie jest ograny, więc to jest inwestycja. Będą z nim dyskusje. Natomiast pozostali zawodnicy są zdrowi, fizycznie nie wyglądają źle. Jest dużo gierek.  Ja proszę, żeby jak najwięcej było gry, natomiast praca w siłowni trener twierdzi że musi być, bo inaczej będą kontuzje. Natomiast jak to piłkarsko będzie wyglądać,  no to tak jak wszyscy mówią – nikt tego nie wie. Dopiero boisko pokaże, bo na razie grają między sobą – jedenastu na jedenastu.

– Panie prezesie – musze zadać to pytanie, bo jestem bombardowany z różnych stron… 

– Ale  może pan zadać każde pytanie.

– Bardzo się cieszę… Chciałem spytać o Janusza Gola,. Czy negocjacje w sprawie jego poborów są zamknięte? Czy ta sprawa jest wyczyszczona? Bo zgodnie z opiniami, które docierają do mnie od kibiców, w zasadzie każdy kto zobaczy pierwszy skład ogłoszony przez trenera Probierza w dniu meczu z Jagiellonią, jako pierwsze będzie szukał tego nazwiska – Janusz Gol. Czy ta sprawa jest wyczyszczona? 

– W tej chwili my na poziomie zarządu – prezes Probierz, Tabisz i ja – wyraźnie rozdzielamy sprawy sportowe od dyskusji na temat aneksu. To jest rozdzielone. Nie jest tak, że za brak aneksu Janusz Gol będzie karany odsunięciem od gry. Kara była… Nie mógł być kapitanem, jeśli wszyscy zawodnicy się zgodzili, a on nie. No to na litość boską… To nie może być kapitanam. Sprawy aneksowe się toczą, prezes Probierz i my ewidentnie i sposób oczywisty to rozdzielamy, tzn jeśli zawodnik będzie grał bardzo dobrze i da z siebie sporo na boisku, to nikt nie jest taki głupi, żeby nie skorzystać z jego wysokich umiejętności. Ale nie chcę tu wychodzić przed orkiestrę. To jest wyłączna decyzja trenera. Nigdy się nie wtrącamy mu w skład. To będzie tylko i wyłącznie decyzja bazująca na formie sportowej. Nie wykluczone, że zagra. 

– To wspaniała wiadomość.

– Wie pan. Wspaniała to będzie, jak dobrze zagra hehe.

– Tak – to uznam, że to jest druga wspaniała wiadomość, bo do tej pory faktycznie był bardzo wartościowym piłkarzem w ocenie nie tylko trybun ale i…

– Ooo. Nie zgadzam się, bo wiosnę ma bardzo kiepską. To nie jest moja opinia, to jest opinia przede wszystkim po meczach po przerwie zimowej i grał słabo. Ale to trzeba mówić. To nie jest moja opinia, to jest opinia przeważająca w internecie. Ale na treningach pokazuje dobrą forme.

– Chciałem zapytać jeszcze o puchar polski. Cracovia trafiła w półfinale na Legię Warszawa. Mieliśmy możliwość obejrzenia jej meczu tu w Polsce w telewizji. Czy pan ten mecz oglądał? Jak ocenia pan tą parę – Cracovia vs. Legia.

– Nie oglądałem, bo mogłem oglądać tylko na portalach nielegalnych, tam gdzie jest dużo pornografii i gier, ja się od tego uchylam. iPla mi się tutaj poza Polską nie pokazuje, więc nie miałem szansy. Natomiast – uchylę rąbka tajemnicy. Trener Probierz – nie powiem że chciał, ale… Jak by to ująć, żeby nie przekręcić. W każdym razie chciał tego meczu Cracovia – Legia u nas, bo ma coś oczywiście do udowodnienia.

– Trener Probierz poruszył  na przedmeczowej konferencji prasowej temat braku zaufania kibiców do zarządu, do klubu. Ja mam wrażenie, że w tej materii w ostatnim czasie zostało bardzo dużo zrobione, włącznie z tym, że pan osobiście zaprosił grono kibiców do swojej podkrakowskiej posiadłości w zeszłym roku. Zastanawiam się,  skąd się bierze ten brak zaufania. Chciałem poznać pana opinię na ten temat. 

– Ja zdecydowanie zaprzeczam, że to jest konflikt – kibice contra zarząd, to jest bardzo mała grupa kibiców contra zarząd. Natomiast większość kibiców popiera zarząd. Oni mniej hałasują, bardziej hałasują ci, którzy krytykują. Ale to jest normalne. Wie pan – w internecie nikt kto jest pozytywnie nastawiony – nie pisze postów. Tylko hejterzy. Ja tego nie kupuję. Może to obrażać niektórych, ale wie pan. W momencie, kiedy był ten słynny Głos Kibica (Głos Kibola – przyp. red.), to ja dostałem bardzo wiele wyrazów poparcia od kibiców i oburzenia na stanowisko kibiców. Także, ja nie wiem jak się Pasjonaci ustawiają w tej całej układance, natomiast – wie pan – to jest Cracovia. To jest różnorodność tych grup kibicowskich. Jesteśmy w stanie rozmawiać z każdą grupą, my nie hejtujemy – no po prostu tak jest. To jest Cracovia, to jest Kraków i z tym ja będę żył,  ja nie mam z tym problemu. To nie znaczy że lekceważę. Jak pan widzi od razu oddzwoniłem do pana. Czyli chcemy utrzymywać kontakt. Natomiast należy patrzeć na proporcje tych poszczególnych grup kibicowskich. Nigdy tak nie będzie w prawdziwym klubie, a Cracovia jest prawdziwym klubem, że 100% ludzi będzie fanatycznie popierać zarząd. Nie oczekuję tego.

– W dniu dzisiejszym premier Morawiecki ogłosił częściowe otwarcie stadionów. Będzie możliwość udostępnienia 25% pojemności stadionu. Zastanawiam się, jak pan ocenia tą decyzję. 

– To jest bardzo dobra wiadomość. Ja pomijam konotację polityczną, by nie wiązać żadnych relacji, ale wie pan. Mamy obowiązek w stosunku do karnetowiczów. Oni mają karnety. To jest wierna grupa kibiców. Więc pomijając tak jak powiedziałem kontekst polityczny – ten premier czy inny premier – nas bardzo cieszy, że jako klub będziemy mogli się wywiązać z naszych zobowiązań w stosunku do karnetowiczów. Oni wszyscy na pewno na mecze wejdą. 

– Ostatnie pytanie. Z pana punktu widzenia. O co ta Cracovia zagra w tej końcówce sezonu. Faktycznie o najwyższe cele?

– Oczywiście… Jesteśmy w stresie. Cały zarząd, trener, ja jesteśmy w stresie, żeby być w tej pierwszej trójce lub aby zdobyć  Puchar Polski. Ten stres jest. Ja panu powiem – żyjemy w stresie. Trener Probierz, ja żyje w stresie – jak to będzie. To jest piłka tak? Na tym polega jej uroda, że nie wiadomo, jak to będzie. Zrobiliśmy wszystko, żeby było dobrze. Co ja mogę zrobić. Powiedzieliśmy zawodnikom – oddamy im te wstrzymane pieniądze. Żaden klub tego nie ogłosił. My też nie chcemy dmuchać w wielką trąbę, dawać tego do wiadomości publicznej, ale niniejszym panu podaje. Nic więcej nie możemy zrobić. Powiedziałem – za Puchar Polski klub dostanie milion złotych, to w całości pójdzie do piłkarzy. Co my możemy więcej jako zarząd zrobić.

– Rozumiem. Panie prezesie – faktycznie dziękuję, że szybko pan oddzwonił, że odpowiedział pan na kontakt. Dziękuję w imieniu swoim i dziękuję w imieniu kibiców, którzy na pewno z przyjemnością posłuchają tej rozmowy. 

– Z dużą nadzieją czekamy na ten mecz w niedzielę. Niestety przed telewizorem. Ale 14-go na pewno będę na stadionie. Pozdrawiam.

Z Januszem Filipiakiem rozmawiał Robert Makowski.

Zapis audio rozmowy znajdziecie tu:

Zostaw Odpowiedź

fifteen + ten =