Wynik wystarczy

Stało się. Wierzyć się nie chce, ale doszliśmy do momentu, w którym wydaje się, że znakomitej większości kibiców zaczyna wystarczyć – bynajmniej nie z powodu pandemii – suche sprawdzenie wyniku meczu Cracovii, po kolejnej rozegranej kolejce Ekstraklasy. Tworzone przez zespół komponowany skrupulatnie przez trenera Michała Probierza widowiska, wydają się być wystawiane na siłę i bez bożej iskry. 

A po trzech latach pracy trenera, nie tego oczekiwałem.

Trenera Probierza uważam za wysokiej klasy fachowca, patrząc na poziom polskiej ligi. Pewnie nie pójdzie tropem wielu swoich poprzedników, którym po trenowaniu zespołu w klubie prezesa Janusza Filipiaka pozostawała już tylko (albo aż) kariera w telewizyjnych stacjach sportowych. W lidze pokaże jeszcze wilcze zęby, bo to człowiek nadzwyczajnie ambitny i pracowity. Ale w Cracovii – skończyła się pewna epoka, jak mówi się u nas, gdy odchodzi charyzmatyczny szkoleniowec. 

O obecny stan rzeczy trudno mieć nawet do Michała Probierza pretensje. Złożył  swoją głowę pod zawodowy topór po meczu z Wartą Poznań, bo doskonale ocenił sytuację. Mówił wtedy „To nasze granie… Ci zawodnicy potrzebują chyba jednak nowego impulsu”. I dalej „Jestem  już na tyle doświadczonym trenerem i człowiekiem, że wiem kiedy należy powiedzieć STOP”. 

Powiedział. I to należy szanować. Nawet, a może szczególnie dlatego, że zrobił to w chyba najgorszym  możliwym momencie, bo zaraz po wznowieniu snem zimowym zatrzymanych rozgrywek. Bo pamiętać należy, że podczas tej samej konferencji prasowej dał wyraz wypalenia zawodowego i koszmarnego zmęczenia materiału. Z jego słów biło wtedy nie tyle rozczarowanie drużyną, ile problem z samym sobą: ”Musze po prostu odpocząć. Od 15 lat pracowałem i sam widzę, że po prostu muszę to zrobić, musze gdzieś rzeczywiście pojechać i zająć się trochę sam sobą i rodziną. To był dla mnie okres burzliwy z wielu względów. Przez te 15 lat miałem tylko trzy miesiące przerwy”. Znając warunki pracy w Cracovii, można człowieka zrozumieć…

Wiceprezesi – Jakub Tabisz i Michał Probierz
Foto: Craco

Te słowa brzmiały tak definitywnie, że jak słusznie zauważył jeden z moich kolegów dziennikarzy, Maciej Kmita – Michał Probierz sam sobie zorganizował pogrzeb i mógł obserwować, kto przyszedł i jak się zachował.

Skończyło się na tym, że człowiek przemęczony, mający ochotę rzucić tę robotę w diabły, musi dalej orać twardą, kamienistą glebę tępym pługiem i kulawym koniem.

Zespół jest rozbity. Zapewne nie tylko dymisją trenera, który miał już na koncie nieco szokującą wypowiedź o swoich podopiecznych: „czasem patrzę i się zastanawiam, kto ich trenuje”. Większy wpływ miały na pewno niechlubne wydarzenia, po których Cracovię w oparach skandalu opuszczali tacy piłkarze jak kapitan Janek Gol, czy wychowanek Mateusz Wdowiak. Te skandale obciążają co prawda cały zarząd, ale jego ważnym – wręcz kluczowym członkiem, jest jednak, tym razem wiceprezes – Michał Probierz. Te operacje nie mogły zostać bez solidnych blizn na tkance zespołu. Nad czymś takim tylko bezduszny cham przechodzi do porządku dziennego. A takich w zespole Cracovii raczej nie ma. Wśród kibiców również…

Trzeba pamiętać, że za kadencji Michała Probierza Cracovia stała się solidnym elementem pierwszej ligowej ósemki, miesiącami liczyła się w walce o pierwszą trójkę najlepszych zespołów w Polsce. Dwa razy zakwalifikowała się do eliminacji Ligi Europy i odniosła historyczny sukces. Zdobyła Puchar i Super Puchar Polski. Te laury i medale okrasił swego czasu trener cudowną robotą wykonaną dla Cracovii w mediach społecznościowych. Identyfikował się z Cracovią ponadprzeciętnie i dawał tego dowody wdając się nawet w ostre spory z dziennikarzami, kibicującymi lokalnej rywalce Cracovii. Z otwartą przyłbicą atakował dawnego pracodawcę, Bogusława Cupiała i choć nie robił tego tylko z czystego populizmu, na pewno w środowiskach związanych z Cracovią – mocno punktował.

Zdobywcy Pucharu Polski i Super Pucharu
Foto. Jacek Łabędzki

Mimo tych wszystkich niekwestionowanych zasług, zbiera dziś po uszach od kibiców, w mojej opinii o wiele za mocno. W końcu coś z Cracovią osiągnął i na dziś nie zostawiłby za sobą spalonej ziemi. W drużynie jest jeszcze wielu świętych piłkarzy, na których można budować dalej. Jednak jego trafna diagnoza przypieczętowana dymisją, to też krytyczna samoocena, która pozostaje w Klubie bez echa, a to może doprowadzić do spadku Cracovii z Ekstraklasy!

Prezes MKS Cracovia – Janusz Filipiak
Foto: Craco

Co dalej? Najprostszym rozwiązaniem wydaje się zmiana trenera, ale mam dziwne wrażenie, że to będzie kolejny ruch, na krótką metę. A jednak – bardzo potrzebny. Cracovia pozostaje bowiem nadal klubem, w którym od zawsze – pion sportowy oparty jest o poziom kompetencji jednego człowieka. To za mało. Nawet jeśli ten poziom jest wysoki, to jednak samo rozwiązanie jest amatorskie. W  klubie z aspiracjami potrzeba czegoś więcej, a tymczasem na autokarze klubowym powinno się znaleść miejsce na wielki napis: „zawsze coś…”.

Trener Michał Probierz
Foto: Craco

W zarządzaniu Cracovią ciągle potrzebna jest rewolucja, która nie dokonała się jak widać wraz z utworzeniem stanowiska dla drugiego wiceprezesem. Czy taka rewolucja w Cracovii się szykuje? Szczerze mówiąc innej drogi nie ma. W klubie musi wreszcie zapanować atmosfera, która pozwoli na budowanie prawdziwego sukcesu sportowego. 

Zostaw Odpowiedź

eighteen − fifteen =